Awanturnicy na komendzie.
O godzinie 3.45, w nocy z 15 na 16 sierpnia Dyżurny KMP Biała Podlaska został poinformowany o zakłóceniu ciszy nocnej. Pod blokiem przy skrzyżowaniu ul. Sikorskiego i Sidorskiej w Białej Podlaskiej stał samochód marki Audi, z którego wydobywały dźwięki głośnej muzyki , a wokół niosły się krzyki stojących przy aucie osób. Rutynowa wydawałoby się interwencja, skończyła się awanturą wywołaną w budynku KMP przez ukaranych mandatami sprawców zakłócenia ciszy nocnej.
O godzinie 3.45, w nocy z 15 na 16 sierpnia Dyżurny KMP Biała Podlaska został poinformowany o zakłóceniu ciszy nocnej. Pod blokiem przy skrzyżowaniu ul. Sikorskiego i Sidorskiej w Białej Podlaskiej stał samochód marki Audi, z którego wydobywały dźwięki głośnej muzyki , a wokół niosły się krzyki stojących przy aucie osób. Rutynowa wydawałoby się interwencja, skończyła się awanturą wywołaną w budynku KMP przez ukaranych mandatami sprawców zakłócenia ciszy nocnej.
Skierowany na miejsce zdarzenia patrol wylegitymował hałasujące osoby. Okazały się nimi: Mirosław Cz., l. 42, jego córka Agata Cz., l. 20 i jej rówieśnik Marcin S., wszyscy zamieszkali w Białej Podlaskiej. Już w trakcie interwencji osoby te, zachowując się w sposób wulgarny, poinformowały policjantów, że to ich samochód, mogą sobie w nim słuchać muzyki tak głośno jak chcą i nie zamierzają zachowywać się cicho. W trakcie czynności legitymowania osoby próbowały oddalić się pomiędzy bloki, wobec czego z uwagi na konieczność potwierdzenia ich tożsamości zostały przewiezione na Komendę. W KMP, po zbadaniu stanu trzeźwości (mężczyźni mieli odpowiednio 1,5 oraz 1,00 promila alkoholu we krwi) cała trójka przyznała się do winy i została ukarana za zakłócanie ciszy nocnej mandatami, po czym opuścili komendę. Nie szczędzili przy tym przekleństw.
Po około 20 minutach ukarane mandatami osoby wróciły. Mężczyźni zaczęli wykrzykiwać, że mają znajomych w więzieniu i wiedzą jak załatwić policjantów. „wystarczy, że p… głową w ścianę, zrobię obdukcję i was nie ma” – wykrzykiwał Marcin S. Obaj zaczęli w poczekalni budynku komendy uderzać pięściami w parapety, ściany, pluli po pomieszczeniu, a w końcu pokładli się na podłodze. Dyżurny wezwał na pomoc patrol. Awanturnicy nie reagowali na polecenia uspokojenia się i opuszczenia komendy. W końcu policjanci stosując chwyty transportowe przy akompaniamencie krzyków, że już mogą czuć się zwolnieni z pracy, wyprowadzili osoby z Komendy. W trakcie wychodzenia Marcin S. szarpiąc się kilkukrotnie uderzył głową w szklane drzwi wyjściowe, nie powodując jednak ich uszkodzenia.
W dniu 17.08.2010 r. młodszy z mężczyzn zgłosił w Komendzie skargę na postępowanie policjantów. Po przeprowadzeniu czynności wyjaśniających nie stwierdzono naruszenia przez policjantów obowiązujących procedur, a materiały z czynności przesłano do oceny Prokuraturze.
JJ